Akcja!
Taniec. Każdy ma o nim inne pojęcie. Na samej Wikipedii możemy znaleźć, iż jest to "zespół zjawisk ruchowych będący transformacją ruchów naturalnych, powstający pod wpływem bodźców emocjonalnych, zazwyczaj skoordynowany z muzyką". Ale kto tak na to patrzy?
Dla niektórych taniec to wiele w jego życiu, a dla innych to po prostu zabawa, którą warto wykorzystać na dyskotekach, festiwalach, koncertach i tego typu wydarzeniach.
A dla mnie? Dla mnie to coś, czego nie da się wytłumaczyć jasno. Niczym. Taniec trzeba jedynie tańczyć.
Let's dance, put on your red shoes and dance the blues
Let's dance, to the song they're playin' on the radio
Let's dance, to the song they're playin' on the radio
Odkąd pamiętam, uwielbiałam oglądać w telewizji te wszystkie kanały i programy, gdzie ludzie włączali muzykę i poruszali się w jej rytm. Jednak nie każdy rodzaj ruchów mi się podobał.
Zdecydowanie wolałam te bardziej agresywne i szybkie kroki od powolnych i mozolnych układów walca angielskiego czy baletu. W mojej szkole nigdy nie miałam możliwości uczęszczać na zajęcia, które sprzyjały by moim wymaganiom. Chodziłam do bardzo dobrych szkół, co się równa z nauką i staraniem się o porządne oceny i własne zawody taneczne w domu, podczas wolnego czasu. O czym tu mówić, w żadnej szkole, do której chodziłam nie było klubu takiego jak bym potrzebowała. Same nudy i sztywniarstwo.
Let's sway, while colour lights up your face
Let's sway, sway through the crowd to an empty space
Let's sway, sway through the crowd to an empty space
Jeśli chodzi o wspomniane wcześniej szkolnictwo.
Mój ojciec ciągle zmieniał miejsca pracy, przez co ja zmieniałam miejsca nauki. Spokojnie pobyłam w jednej miejscowości dwa miesiące, a potem siup! I już inne miasto. Żeby utrwalić, wymienię wszystkie zakątki, w których się zadomowiłam:
Najpierw był Londyn - rodzinne miasto mamy
Później Liverpool, Bradford, Edynburg, Manchaster, a teraz znów jestem w Londynie.
Dlaczego? Skończyłam niedawno 18 lat, dzięki czemu mogę decydować sama za siebie i nie muszę już wszędzie jeździć z tatą - który przy okazji nie był na początku zadowolony z tego faktu - więc postanowiłam wrócić tutaj, znaleźć pracę i może w końcu jakichś przyjaciół, których nie miałam za dużo ze względu na to, iż bardzo często się przenosiłam, dlatego nie miałam czasu nikogo zapoznać.
Jednak co najważniejsze: chciałam zacząć brać udział w zajęciach tanecznych. To było moją pasją i to zamierzałam robić najczęściej.
I tak zaczyna się historia!
Szłam wieczorem uliczkami tego pięknego miejsca, po całym dniu zwiedzania i zakupowania nowych rzeczy do mojej kawalerki, którą tata zgodził się mi ofiarować i pomagać w płaceniu czynszu. Jestem bezpieczna dopóki mam swoje kieszonkowe, dlatego jak najszybciej muszę znaleźć dobrą ofertę pracy. Taniec musi zaczekać. Dziś moje zakupy były jedynie cząstką tego, czego potrzebowałam. Trochę produktów nadających się na zrobienie sobie kanapki o każdej porze dnia, wody mineralne, Coca Cola i oczywiście jakieś słodycze. Musiałam jednakże wstąpić do pewnego sklepu po boski top, którego za nic nie mogłam sobie odpuścić. Do tego wcale nie było drogi.
Zaczynało się powoli ściemniać, więc zaczęłam wracać w stronę przecznicy przeze mnie zamieszkałej. Ledwo unosiłam te drobiazgi, ponieważ byłam tak niesamowicie zmęczona po podróży, która odbyła się wczoraj. Nawet nie zdążyłam porządnie odpocząć.
Powieki dosłownie opadały mi na oczy. Nie zważając na to, że nigdy nic dobrego nie dzieje się gdy ktoś idzie skrótami do domu, skręciłam w zaułek prowadzący na krótszy odcinek drogi.
Wydawało się być spokojnie, ale czułam, że zaraz coś się stanie.
To ja, panikara. Witam.
- Cholera, ktoś idzie! - wzdrygnęłam się na dość głośny szept. Stanęłam w miejscu przestraszona. No wiedziałam, że tak będzie! - Fałszywy alarm. - tym razem głośniejszy ton.
Dalej stałam wryta w asfalt pode mną, nie mogąc się ruszyć.
- Więc opuszczona melina na 5 alei? Przecież to łatwy cel dla glin. - nabrałam powietrza i zmarszczyłam brwi.
- Nie pieprz. Taniec to nie takie wielkie przestępstwo.
- Koleś! To nielegalne pokazy Street Dancu. Cokolwiek jest nielegalne jest złe dla psów, kumasz? Nie mamy pozwolenia na te jatki. Koniec. - Co? Nielegalne pokazy tańca? To jest najbardziej pozbawiona sensu rzecz na całym świecie!
Melina na 5 alei.
Przechodziłam koło alei. Trzeciej?
Nie, nie, nie. Nie pójdę na nielegalne pokazy tańca. Tym bardziej sama.
Street Dance.
Błagam, mózgu zrób coś mądrego, żeby tam nie poszła.
__________________________________
Hejoszkaaaa! :D
Jeśli przeczytałaś/łeś prolog na tym blogu - skomentuj proszę co myślisz.
To ważne dla mnie!
Jeśli się podoba, mam nadzieję kontynuować te fanfiction bo mam naprawdę wielką ochotę na to!
Tak więc piszcie co myślicie! Enjoy! x
Ps. Fabuła, Kontakt i Bohaterowie w zakładkach!
Mmmm!!.. Bardzo mi się podoba .. czekam na następny <3
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie ..:* http://louis-fastfurious.blogspot.com/
Super prolog. Już kocham tego bloga i ciebie.
OdpowiedzUsuń