Dzisiaj zaspałam, dlatego na halę dotarłam równo o czternastej, gdzie wszyscy już czekali. Chłopaki się rozgrzewali, a Mishi gdy mnie zobaczyła, od razu zaczęłam kierować się w moją stronę. - Hej. - powiedziała cicho.
- Cześć. - zrzuciłam torbę na podłogę.
- Słuchaj, przepraszam. Nie powinnam tak Cię nachodzić. To twoje życie i robisz co chcesz, ale błagam nie mieszaj w to treningów. To dla nas ważne. Chcemy pokazać Sue, że nie tylko ona potrafi zaskakiwać. Dlatego każda minuta się liczy.
- Rozumiem. Nie powinnam opuszczać żadnej minuty. Wybacz. - uśmiechnęłam się, co odwzajemniła.
Świetnie, bo dzisiaj znowu mam zamiar opuścić halę wcześniej. Brawo, Chrisi.
Wróciłyśmy na środek sali. Fredie włączył muzykę i przerobiliśmy układ, który do tej pory mamy opanowany do perfekcji. Do skończenia zostały nam jeszcze 2 minuty. To brzmi banalnie, ale te dwie minuty to będzie pot, łzy i zgrzytanie zębów, jak było to teraz.
Nagle usłyszeliśmy dzwonek telefonu, a już za chwilę Diego ogłosił przerwę i szybko odebrał komórkę.
Każdy zajął się jakąś czynnością: Ja piłam wodę, Mishi poprawiała koka, a Fred brał tabletki, kiedy usłyszeliśmy głośne "O Boże!"
Prawie zakrztusiłam się napojem. Spojrzeliśmy na mulata, który zakrywał dłonią usta.
- Zaraz tam będę - powiedział łamiącym się głosem i zakończył połączenie.
- Co jest, stary? - zapytał Fred
Chłopak milczał przez chwilę.
- Francesca...przerzuty - wykrztusił. Kim jest Francesca? I czy ja dobrze usłyszałam, że ma przerzuty? - Muszę jechać do szpitala!
- Chodź, zawiozę cię. - rzucił pospiesznie Fredie.
- Przepraszam - rzekł do nas chłopak
- Nie masz za co, jedź szybko i daj znać co z nią! - Mishi przytuliła go na pożegnanie, co zrobiłam też ja.
Po ich wyjściu zaczęłyśmy się przebierać. W drodze powrotnej postanowiłam zapytać co się stało.
- Mishi? - zmarszczyłam brwi i obróciłam głowę w jej stronę
- Hm?
- Kto to Francesca? - poprawiłam swój szalik
- Och...no tak. To siostra Diego. Od roku walczy z wredną białaczką. Od paru miesięcy było lepiej, ale najwidoczniej biedna dziewczyna traci powoli siły. - westchnęła.
- Cholera. - spuściłam głowę.
- Taa...strasznie ją kocha. Została mu tylko ona. Jego rodzice zginęli podczas napadu na na bank. Chłopak ma pechowe życie.
Boże, nie mogę nawet określić jak bardzo jest mi teraz szkoda Mortini'ego. Doskonale wiem co przeżywa.
Wstąpiłyśmy z dziewczyną do Starbucksa, pod pretekstem kupienia cappuccino. Ulżyło mi trochę, ponieważ nie muszę znów wymykać się z treningu i narażać się na złowrogie spojrzenie mojej przyjaciółki.
- Spotykam się dzisiaj z Zaynem. - oznajmiła podekscytowana. - Matko on jest tak słodki!
Zaśmiałam się i pokręciłam głową. Przypomniałam sobie jak na ostatnich wyścigach rozmawiałam z Malikiem. Nie zamierzam jednak zdradzać jej niczego, co o niej mówił, gdyż sam mnie o to poprosił. Może i wydaje się być twardzielem jak Tomlinson, ale w środku jest naprawdę uczuciowym i skrytym chłopakiem.
Wsłuchiwałam się jeszcze dobre pół godziny w opowieści Degree, kiedy w końcu zapytała o coś, co wybiło mnie z tropu.
- A ty? Podoba Ci się Louis? - wzięła łyk swojego napoju.
Rozszerzyłam oczy i zakaszlałam.
- Co? - pisnęłam
- Och, daj spokój. Gdyby było inaczej, nie opuszczałabyś dla niego tamtego treningu. Musi choć trochę Ci się podobać! - wyszczerzyła się
- Nie! Nie ma mowy! Po prostu lepiej się dogadujemy i tyle... - spuściłam głowę
- Jaasne... - przeciągnęła.
Prychnęłam na co ta zachichotała.
- Będę się zbierać, muszę jeszcze zadzwonić do taty. - pomachałam na odchodne i wyszłam z kawiarni.
***
- Chrsi? Nareszcie się odezwałaś! - usłyszałam głos swojego ojca.
- Cześć, tato. Nie przeszkadzam? - spytałam słysząc w tle rozmowy innych oraz dzwoniące telefony.
- Nie, oczywiście, że nie. Opowiadaj co u ciebie! Radzisz sobie? Potrzebujesz pieniędzy? - mój tato może i jest pracoholikiem. Zmieniał nam miejsca zamieszkania, moje szkoły, ale zawsze potrafił zastąpić mi mamę. Kiedy tylko coś się działo, rzucał wszystko i pytał komu zrobisz z życia piekło. I za to właśnie go kocham. Za opiekuńczość.
- Wszystko gra. Aktualnie szukam pracy, ale jeszcze starczy mi na dokładanie się do czynszu i zakupy. Londyn jest świetny, znalazłam tutaj zajęcie i przyjaciół... - mówiłam płynnie
- Cieszę się, że wreszcie jesteś szczęśliwa, skarbie. Wiesz, początkowo nie chciałem, abyś zdała się tylko na siebie, ale teraz widzę, że jesteś warta zaufania i jestem dumny. Kocham Cię.
- Ja też Cię kocham, tatku. - można powiedzieć, że właśnie się wzruszyłam.
- Mam nadzieję. Wyślij mi coś londyńskiego! - zaśmiał się
- Masz to jak w banku. Kończę, pa. Kocham Cię - uśmiechnęłam się do siebie
- Tez Cię kocham. - rozłączyłam się i rzuciłam komórkę na poduszkę. Poszłam wziąć prysznic i zaczęłam przygotowywania do spotkania z Louisem.
Po odświeżeniu się, nie wiedząc w co się ubrać, postanowiłam wysłać wiadomość do Tomlinsona.
Ja: Powiesz mi gdzie jedziemy? Nie wiem co ubrać x
Wysuszyłam włosy i sprawdziłam czy odpisał.
Louis: Coś seksownego i wygodnego xx
Czyli coś wygodnego.
Wybrałam czerwone rurki, biały top z nadrukiem, a na głowę założyłam beanie. Do kompletu czarne vansy i już.
Ja: PS nie przyjeżdżaj po halę, jestem w domu.
Nie otrzymałam odpowiedzi, tylko zamiast tego do moich uszu dotarł dźwięk klaksonu. Podbiegłam do okna i zobaczyłam stojący pod moim domem samochód. Po chwili wyszedł z niego niebieskooki.
Uśmiechnęłam się lekko i chowając telefon do kieszeni spodni, zakluczyłam mieszkanie i wyszłam na zewnątrz przez klatkę schodową.
- Szybki jesteś w odbieraniu sms-ów. - zaśmiałam się.
Kiedy do niego podeszłam, złożył pocałunek na moim policzku, przez co oblałam się rumieńcem.
O mój Boże, on znowu to zrobił.
- Wiele rzeczy jeszcze o mnie nie wiesz. - uśmiechnął się cwaniacko.
- Mam o tym świadomość. - teraz to on się zaśmiał.
- Miałem coś innego na myśli mówiąc "seksownie", ale tak też wyglądasz dobrze. - puścił mi oczko.
On to naprawdę zrobił.
- Cóż, życie jest brutalne. - pokręcił z uśmiechem głową i otworzył mi drzwi swojego...no tak, Jaguara.
A ja dalej nie wiedziałam ,gdzie mnie zabiera.
_________________________________
Hi
Jeśli przeczytałeś/łaś standardowo proszę o komentarz :3
Zapraszam też na "Secret" >>KLIK<<
Love ya xx
Super rozdział. Jestem ciekawa gdzie Louis zabierze Chrisi. Mam nadzieję, że z siostrą Diego wszystko będzie dobrze.
OdpowiedzUsuńPS. Życzę dużo weny.